Biegaj 40 minut

Jak zacząć biegać

Tydzień 11

Pamiętaj, aby przed biegiem zrobić rozgrzewkę.

  seria 1 seria 2 seria 3
  bieg marsz bieg marsz bieg marsz
dzień 1 12,5 1 12,5 1 12,5 1
1 dzień przerwy
dzień 2 19 2 19      
1 dzień przerwy
dzień 3 19 1,5 19      
2 dni przerwy

Jeśli uda Ci się wykonać cały dzień, możesz spokojnie przejść do następnego. Jeśli akurat masz słabszy dzień i nie dasz rady przebiec całego treningu, znacznie lepiej wyjdziesz na tym, że go powtórzysz po dniu przerwy. Bez pośpiechu - chodzi bardziej o regularność niż wyniki.

Advertisement

Bieganie w pojedynkę kontra bieganie z innymi

Każdy biegacz w końcu ustala swoją preferencję: cisza samotnego biegu albo przyciąganie grupy. Żadne nie jest lepsze od drugiego, ale oferują naprawdę różne doświadczenia, a wiedza o tym, co daje każde z nich, ułatwia zbudowanie rutyny, której faktycznie się będziesz trzymać.

Argumenty za bieganiem w pojedynkę

Bieganie w pojedynkę jest dla wielu osób całym urokiem. To czas, który należy wyłącznie do ciebie, bez nikogo, z kim trzeba się umawiać, i bez niczego do negocjowania. Biegniesz, kiedy ci pasuje, dokładnie w tempie, jakiego chce twoje ciało danego dnia, i możesz kształtować swój trening wokół własnych celów bez kompromisów. Z samotnością wiąże się też pewne skupienie. Bez rozmowy wypełniającej przestrzeń zauważasz swój oddech, swoją technikę, drobne sygnały, które ciało nieustannie wysyła, a ta świadomość potrafi po cichu wyostrzać cię z czasem. Wielu biegaczy opisuje swoje samotne biegi jako najbliższą rzecz medytacji, jaka im się przydarza.

Druga strona medalu jest jednak realna. Bieganie samemu potrafi być samotne, motywację trudniej wykrzesać w szary poranek, gdy nikt na ciebie nie czeka, a bezpieczeństwo to uzasadniona troska na długich trasach czy w odludnych miejscach. Tracisz też nieformalny coaching, który dzieje się, gdy biegniesz obok ludzi zajmujących się tym dłużej.

Argumenty za towarzystwem

Bieganie z grupą lub klubem odwraca większość tych kompromisów. Strona towarzyska to oczywista zaleta: wspólne biegi zamieniają obowiązek w coś, na co czekasz z niecierpliwością, a sam fakt, że inni na ciebie liczą, to potężny powód, by pojawić się w dni, które inaczej byś odpuścił. Grupy zwykle popychają cię odrobinę mocniej, niż popchnąłbyś się sam, a doświadczeni biegacze przekazują wskazówki o tempie, technice i unikaniu typowych błędów niemal przez osmozę. Jest też korzyść dla bezpieczeństwa, zwłaszcza na nieznanych trasach albo po zmroku.

Kompromisy są lustrzanym odbiciem wolności biegania w pojedynkę. Biegniesz według cudzego grafiku, w tempie, które może nie pasować do twojego, i trzeba dyscypliny, by nie dać się porwać energii grupy poza własne granice.

Dobra wiadomość jest taka, że to nie jest wybór albo-albo. Wielu biegaczy robi jedno i drugie, przeznaczając swoje łatwe, refleksyjne kilometry na samotność, a grupę zachowując na trudniejsze wysiłki lub długie weekendowe biegi. Mieszanie tych dwóch pozwala zachować spokój samotności i podniesienie na duchu, jakie daje towarzystwo, i wybierać to, czego wymaga dany dzień.