Biegaj 40 minut

Jak zacząć biegać

Tydzień 10

Pamiętaj, aby przed biegiem zrobić rozgrzewkę.

  seria 1 seria 2 seria 3
  bieg marsz bieg marsz bieg marsz
dzień 1 11,5 1 11,5 1 11,5 1
1 dzień przerwy
dzień 2 12 1 12 1 12 1
1 dzień przerwy
dzień 3 12,5 1 12,5 1 12,5 1
2 dni przerwy

Jeśli uda Ci się wykonać cały dzień, możesz spokojnie przejść do następnego. Jeśli akurat masz słabszy dzień i nie dasz rady przebiec całego treningu, znacznie lepiej wyjdziesz na tym, że go powtórzysz po dniu przerwy. Bez pośpiechu - chodzi bardziej o regularność niż wyniki.

Advertisement

Wyścigi, przy których maraton wygląda krótko

Maraton to 42,2 km (26,2 mili), a jego ukończenie to prawdziwe osiągnięcie. Istnieje jednak zupełnie inny świat biegania, w którym maraton to ledwie rozgrzewka. Ultramaratony rozciągają definicję tego, co człowiek jest w stanie pokonać pieszo, a poniższe wydarzenia należą do najbardziej ekstremalnych na planecie.

Upał, góry i historia

Niewiele wyścigów jest tak osławionych jak Badwater 135, bieg na 135 mil (217 km) przez Dolinę Śmierci w Kalifornii, w środku lata. Biegacze mierzą się z temperaturami, które mogą przekroczyć 120°F (49°C), wspinają się przez trzy pasma górskie i nabijają po drodze około 14 600 stóp (4450 m) przewyższenia. Rutynowo nazywa się go najtrudniejszym biegiem pieszym świata, a stawka zasługuje na ten tytuł.

Inne zamieniają upał na historię i wysokość. Spartathlon pokonuje 153 mile (246 km) przez Grecję, odtwarzając trasę, którą starożytny kurier Fejdippides miał podobno przebiec z Aten do Sparty w 490 roku p.n.e. Western States 100, bieg na 100 mil (161 km) przez kalifornijską Sierra Nevada, łączy morderczy dystans z wysokogórskimi szlakami. We włoskich Alpach Tor des Géants podnosi poprzeczkę do 205 mil (330 km) z oszałamiającymi 79 000 stóp (24 000 m) skumulowanej wspinaczki, podczas gdy Hardrock 100 w Kolorado upycha około 33 000 stóp (10 000 m) przewyższenia w swoich 100 milach (161 km) wysokiego, bezlitosnego terenu gór San Juan.

To, co naprawdę absurdalne

Dwa wydarzenia sytuują się niemal poza pojęciem. Iditarod Trail Invitational posyła biegaczy przez zamarzniętą Alaskę na dystansie 350 mil (563 km) albo pełnych 1000 mil (1609 km), przez chłód i teren, które zatrzymałyby większość ludzi na dobre. A dalej jest Self-Transcendence 3100 Mile Race w Queens w Nowym Jorku, najdłuższy certyfikowany bieg pieszy na świecie. Zawodnicy muszą pokonać 3100 mil (4989 km) w ciągu 52 dni, średnio prawie 60 mil dziennie, okrążając tę samą przecznicę o długości 0,55 mili około 5649 razy. To w takim samym stopniu próba psychiczna i duchowa, co fizyczna.

Co pociąga ludzi do dystansów takich jak te, trudno wyjaśnić z kanapy. Ci, którzy je kończą, często mówią mniej o kilometrach, a więcej o tym, co te kilometry z nimi zrobiły: o dziwnej jasności umysłu, o przetrwanych dołkach, o więzi zawiązanej z innymi biegaczami i z samym krajobrazem. Nie musisz próbować niczego z tego, by to docenić. Ale warto wiedzieć, że te wydarzenia istnieją, choćby jako przypomnienie, jak daleko potrafi zajść ludzkie ciało, gdy ktoś postanowi się przekonać.